8 marca 2012

Dzień Kobiet - średniowieczne i malborskie akcenty

Międzynarodowy Dzień Kobiet, więc jakżeby inaczej, składając życzenia wszystkim Paniom, będzie o kobiecie - patronce Pomorza i kobiet - błogosławionej Dorocie z Mątowów.
fotografia ze strony www.dioblina.pl
Urodziła się w 1347 r. Mątowach Wielkich, jako siódme, najmłodsze dziecko Wilhelma Schwartze i jego żony Agaty, niderlandzkich osadników. Od dzieciństwa uchodziła za bardzo pobożną i chciała wstąpić do klasztoru ale wbrew swojej woli, w wieku 16 lat została wydana za mąż za gdańszczanina, Alberta Swerveghera, o kilkanaście lat od niej starszego. Małżeństwo nie było udane, co prawda urodziło się w nim dziewięcioro dzieci ale przeżyło tylko jedno (córka Gertruda, która została zakonnicą w klasztorze w Chełmnie), mąż nie miał zrozumienia dla potrzeb religijnych Doroty, oskarżał ją o zaniedbywanie obowiązków domowych, pił i bił ją. Bił do tego stopnia, że któregoś razu omal nie straciła przez niego życia. Jednocześnie to go otrzeźwiło i gdy powróciła do zdrowia, wraz z Dorotą w 1380 r. złożył śluby czystości, a w 1384 r. wyruszył razem z nią na pielgrzymkę do Akwizgranu. W drugiej – do Rzymu (1390)  już nie uczestniczył ze względu na stan zdrowia. Po powrocie Doroty z Rzymu, przejawy jej religijności sprawiły, że została oskarżona o bluźnierstwo i herezję ale proces, jaki z tej przyczyny jej wytoczono skończył się dla niej pomyślnie.  

fotografia ze strony www.fotopolska.eu

Pod wpływem spowiednika Jan z Kwidzyna przeniosła się do Kwidzyna i początkowo pomagała ubogim i chorym w szpitalu miejskim. Poprosiła o zamurowanie jej w tamtejszej katedrze a po półroczym okresie oczekiwania, w dniu 2 maja 1393 r. jej prośbie stało się zadość. Celę pod chórem zamurowano pozostawiając tylko małe okienko z widokiem na ołtarz. Dorota zmarła 25 czerwca 1394 r. Została pochowana w katedrze, w krypcie biskupów. Jeszcze w okresie, kiedy była zamurowana, pielgrzymowano do niej a śmierć jeszcze ten ruch wzmogła. Przy jej krypcie modlił się m.in. Władysław Jagiełło po bitwie pod Grunwaldem. W 1405 r. rozpoczęto starania o kanonizację Doroty ale została beatyfikowana dopiero 1976 roku.

Jest i malborski akcent – aczkolwiek Dorota nie była związana z Malborkiem (choć pewnie bywała w nim czasami) to w 1492 r. malborski złotnik, Jakub Karweyse wydał drukiem jej żywot autorstwa Jana z Kwidzyna. Jest to najstarsza drukowana książka na Pomorzu. Zachowały się dwa egzemplarze jeden przechowywany jest w Pelplinie, drugi w Petersburgu.

7 komentarzy:

  1. Warto dodać, że w Niemczech, Dorota nazywana jest świętą (heilige) a nie błogosławioną - przyznaję nie wiem skąd różnica. Jest jedną z ważniejszych świętych chrześcijaństwa na zachodzie. Mogę też wspomnieć, że podobno starania o jej kanonizację wspierał wielki mistrz w Malborku, Konrad von Jungingen. :)
    I w ogóle bardzo ciekawa postać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko prawda :-). Ze współczesnych ciekawostek - jest patronką przeniesionego z Kaczegonosu do Elbląga dawnego kościoła ewangelickiego, z którego pochodzi przedsionek wbudowany do domu mieszkalnego znajdującego się na Przedzamczu w Malborku, przeniesiony jeszcze przez Steibrechta.

      Usuń
  2. Doskonała ilustracja roli i pozycji kobiety średniowiecza, od dzieciństwa do śmierci będącej instrumentem w rękach mężczyzn. Lektura żywotu tej obłąkanej kobiety jest niezwykle smutna, na szczęście czasy się zmieniają. Kościół naucza - świętość to nomen omen mężne (niech będzie język polski innej formy nie wykształcił) znoszenie trosk dnia powszedniego, Dorocie owych "trosk" życie nie szczędziło, ale czy znosiła to dzielnie, czy osunęła się po takich doświadczeniach w obłęd ? Jak widać brak kanonizacji potwierdza tę dwuznaczność i tu bym męskiego spisku hierarchów kościoła przeciw Dorocie nie wietrzył. Ot taka refleksja na Świtowy Dzień Kobiet, nawet po wiele lat po śmierci mężczyźni definiują pozycje Doroty - kobiety tragicznej, błogosławionej, czyli szczęśliwszej niż za życia.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nieźle :-), kobieta instrumentem w rękach mężczyzn ..., obłąkana ... , eh życie. Trudno przykładać nasze oceny i wartości do osób, które żyły ponad 600 lat temu. Skoro pielgrzymowano do niej jeszcze za jej życia, to niekoniecznie współcześni uznawali ją za obłąkaną. Nie wydaje mi się, że brak kanonizacji potwierdza jakąś "dwuznaczność" - bo skutkiem takiego rozumowania byłoby uznanie, że "obłąkanych" nie można kanonizować ale beatyfikować już jak najbardziej :-).

    OdpowiedzUsuń
  4. Trudno przykładać nasze oceny i wartości do osób, które żyły ponad 600 lat temu ? Nie widzę specjalnych trudności, wyobraźmy sobie, że od ponad raku jedna z młodych mieszkanek Montowów Wielkich gnębi ks. Małkowskiego swoimi relacjami o głosach od Wszechmocnego, czy ksiądz leci z nią do Rzymu by by dała instrukcje B XVI, czy raczej kieruje do specjalistów od psychiki? Raczej ta druga opcja, podobnie postąpiono 600 lat wcześniej i gdyby nie cwany krzyżacki propagandzista Jan, Dorota w najlepszym wypadku została by lokalną wariatką. A dziś Dorota mogła by się udać do współczesnych Janów z Kwidzyna, nie brak ich bardziej na południu kraju (Toruń, ruch Natanka) i ci zamiast leków zaaplikowali by jej terapie utwierdzającą prawdziwość jej wizji

    OdpowiedzUsuń
  5. Wówczas wystarczyło napisać traktat i rozesłać tuzinowi kolegów rządzących chrześcijańskim światem by z obłąkanej zrobić wizjonerkę, cała reszta nie miała możliwości weryfikacji podanej im prawdy (traktat kosztował tyle co sołectwo a i tak nikt przeczytać nie potrafił a co dopiero wnioski z lektury). Dziś oczywiście to niemożliwe, ale grupa podobnie ludzi zmanipulowanych Dorotę uznających na pewno się znajdzie. "skutkiem takiego rozumowania byłoby uznanie, że "obłąkanych" nie można kanonizować ale beatyfikować już jak najbardziej" - dokładnie tak, nikt nigdy nie stwierdzi czy była mistyczką czy osobą chorą,a że dała się wprowadzić na "ścieżkę świętości" Kościół dał jej tytuł beatus, gdyby nie zupełnie ziemskie manipulacje na jej osobie pewnie była by świętą.

    OdpowiedzUsuń
  6. "Doskonała ilustracja roli i pozycji kobiety średniowiecza, od dzieciństwa do śmierci będącej instrumentem w rękach mężczyzn." to spojrzenie trąci wyrobioną w późniejszych wiekach opinią o roli kobiet w społeczeństwie. Ciche, pobożne, oddane służbie w rodzinie. No i przede wszystkim cnotliwe do granic możliwości :D

    "Trudno przykładać nasze oceny i wartości do osób, które żyły ponad 600 lat temu ? Nie widzę specjalnych trudności"
    Zapewne Marlowe chodziło o to, że nie można mierzyć tą samą miarą różnych kultur (czyli m.in. spojrzeniem współczesnego człowieka na człowieka z n lat wstecz). To tak jakby stwierdzić, że mieszkaniec plemienia Himba a Polak nie różnią się kulturowo.
    Coś co dla ciebie i wielu obecnie jest obłąkaniem, wtedy nie wzbudzało niepokoju i odwrotnie.

    OdpowiedzUsuń