Kolejna porcja zdjęć do oglądania w okularach z kolorowymi szkłami.
13 stycznia 2013
11 stycznia 2013
W Malborku 100 i 200 lat temu
1813
15 stycznia 1813 roku miasto i zamek zostały zajęte przez Rosjan.
Byli to ścigający niedobitki Wielkiej Armii - Kozacy. Tylna straż armii napoleońskiej, z królem Joachimem Muratem na czele, opuściła Malbork 12 stycznia. Okres wojen napoleońskich przyniósł miastu wielkie straty. Miasto było obciążone kontrybucjami, robotami przymusowymi i zmuszane do ponoszenia kosztów kwaterunków stacjonujących w nim oddziałów. Przeciągające przez miasta wojska dokonywały grabieży a przywleczona dżuma zbierała śmiertelne żniwo wśród mieszkańców. Miało to niewątpliwy wpływ na zubożenie społeczeństwa i zahamowało rozwój gospodarczy miasta.
1 maja 1813 roku zostało oficjalnie otwarte
Seminarium Nauczycielskie.
Formalnie powołane zostało fundacją króla pruskiego
20 października 1812 roku a otwarcie, które pierwotnie planowano na 1 stycznia
1813 przesunęło się z powodu trwającej wojny Napoleońskiej. Seminarium było
przeznaczone dla 14 słuchaczy ale początkowo miało tylko trzech uczniów, którzy
ledwie umieli pisać i czytać. Dyrektorem został kaznodzieja Wiliam Ludwig
Habler. Szkoła szybko się rozwijała i w połowie XIX wieku, za czasów dyrektora Ernsta
Michaela Borowskiego, podjęto się budowy nowego budynku z internatem dla 90
uczniów. Budynek pochłonął imponującą, jak na owe czasy, sumę 400.000 Marek i
został oficjalnie oddany do użytku 22 października 1876 roku. Gmach szkoły
położony przy ówczesnej ulicy Birkgasse (obecnie ulica Jagiellońska), choć
przebudowany przetrwał do dziś i dalej służy oświacie. Seminarium zakończyło
swoją działalność w 1925 roku. Podczas swojej 112 letniej działalności
wykształciło się tam ponad 3000 nauczycieli, pracowało 50 wykładowców oraz 9
dyrektorów.
1913
Na placu przed Bramą Mariacką po raz ostatni odbyły się słynne malborskie targi konne. Jarmark koński z wielką pompą organizowany był corocznie od 1878 roku i cieszył się wielkim zainteresowaniem.
8 stycznia 2013
Malbork w literaturze - Stefan Żeromski
Swoje
ciekawe wspomnienia z okresu przed plebiscytowego na Warmii, Mazurach i Powiślu
Stefan Żeromski zawarł utworze publicystycznym INTER ARMA (Warszawa 1920.
Wyd. J. Mortkowicza. s.78) w rozdziale IŁAWA - KWIDZYN - MALBORG. Wydawnictwo
wznawiane w latach późniejszych nie należy jednak do zbyt popularnych pozwolę
sobie przytoczyć fragment opisu dotyczący Malborka.
„W mieście Sztumie niemal wszystkie nazwiska kupieckie na szyldach mają
czysto polskie brzmienie, lub polskie ze zniekształceniem niemieckiem. Każde
dziecko, któreśmy zaczepili, odpowiadało najlepszą polszczyzną. Zwiedziwszy
dom nowo-założonej ochronki polskiej, ruszamy dalej, gdyż narazić nie Sztum
jest celem naszej wycieczki, lecz Malborg. Zdążamy tedy szosą na północ,
wyminąwszy po drodze wspaniale pobudowane koszary tuż za miastem. Ktoś z nas,
patrząc na owe koszary, czyni uwagę, iż przecie niema złego, co by na dobre
nie wyszło. Takie koszary nie są do pogardzenia...
— Ba! Gdyby była dobra wola... — dorzuca ktoś drugi.
Falista okolica
przesuwa się szybko przed oczyma.
Mieszkania ludzkie na prawo i lewo od bitej drogi mają dla nas na razie o tyle
znaczenie, o ile mieszczą w sobie ludność polska. Praca oświatowa na tym malborskim
już terenie ogranicza się do wynajęcia trzynastu lokali na ochronki wiejskie.
A plebiscyt za parę tygodni!
W oddali na pewnem
wzniesieniu ukazują się szeroko i daleko
nad całą okolicą panujące strzeliste wieże i masy jaskrawie czerwonych budowań. To
Malborg. Wkrótce samochód mija przedmieście, gdzie na szyldach widnieją
nazwiska o brzmieniu słowiańskiem, przeciska się przez wąską, starożytną bramę
i wbiega na ulicę szeroką, podcieniami z obu stron zabudowaną, gdzie za
lśniącymi witrynami mieszczą się sklepy i składy najzupełniej berlińskie.
Uderza oczy stary ratusz z XIV wieku, lecz wszystkie spojrzenia skupiają na
sobie olbrzymie strome mury i wieżyce. Wreszcie ukazuje się i sam sławetny
obraz Matki Boskiej na zewnętrznym murze prezbiteryum kościoła, figura
olbrzymiej wielkości. Nie mam tu miejsca na opis gniazda krzyżaków. Po
zwiedzeniu go zostaje wrażenie nudy i pustki. Niema tam ani jednego dzieła
sztuki, a to, co zostało wskrzeszone z ruiny zamczyska, z ruiny, w którą je
pogrążył wandalizm Fryderyka II, zostało odrestaurowane na życzenie Wilhelma II
z taką starannością, że jest pomnikiem nie tyle kultury, obyczajów i czasu
krzyżaków, ile monumentem manii wielkości i krzyżackich gustów eks-cesarza.
Cały ów zamek i znaczna większość dawnej twierdzy ma nowe, czerwone lub
zielone dachy, nowe podmurowania i łuki przyporne, zaopatrzony jest w chodniczki,
opatrzony drzewkami, wyszorowany, wymieciony, wyświechtany i wypucowany z
pruską dokładnością, jak stary szyszak, któryby się chciało wsadzić sobie na
głowę.”
INTER
ARMA (Warszawa 1920. Wyd. J. Mortkowicza)
7 stycznia 2013
Stalag XXB - wspomnienia Charliego Waite
Survivor
of the Long March
Five
Years as a PoW 1940-1945
Wydawnictwo: www.thehistorypress.co.uk
Niezbyt często pojawiają się nowe publikacje dotyczące jeńców przebywających podczas II Wojny Światowej w obozie jenieckim Stalag XXB więc tym bardzie zachęcam do zapoznania się z publikacją.
Charles Waite stracił
wolność w maju 1940 r. i nie odzyskał jej do
maja 1945 r., kiedy to został ostatecznie oswobodzony przez Amerykanów, po
przejściu 1600 km z jego obozu jenieckiego Stalag XXB w Prusach Wschodnich trasą wzdłuż wybrzeża Bałtyku w głąb Rzeszy.
Czekał 70 lat aby opowiedzieć swoją historię
bo jak sam mówi:
"Kiedy
wróciłem nie mogłem nikomu opowiedzieć
o tym, co zdarzyło podczas moich lat niewoli. Było mi wstyd. Nie
zdobyłem żadnych medali, nie dokonałem bohaterskich czynów. Jak mogłem być dumny z kruszenia skał 12 godzin na dobę lub
wycinania kapusty z zamarzniętej
ziemi. Kto chciałby słuchać o rannych
żołnierzach umierających w moich
ramionach, aktach okrucieństwa
których byłem świadkiem, i straszliwym
głodzie i zmęczeniu których
doświadczyłem podczas Długiego Marszu (Long March)? Wszyscy chcieli zapomnieć o wojnie i zabrać się za powrót do normalnego
życia.”
To nie tylko książka o wojnie i życiu w niewoli
ale także o przyjaźni i o tym ile może wytrzymać człowiek. Patrząc na przeżycia autora, których doświadczył w niewoli ciężko jest się zgodzić z jego zdaniem, że nie dokonał bohaterskich czynów bo żyć w takich warunkach i nie dać się złamać to już zasługuje na uznanie. Charles Waite
zadedykował swoją książkę wszystkim towarzyszom niewoli, którzy spoczęli w
płytkich grobach wzdłuż trasy Długiego Marszu, w który wyruszyli w styczniu 1945
roku, podczas jednej z najstraszniejszych zim w historii. Swoją podróż rozpoczęli w Stalagu
XXB a zakończyli w pobliżu Berlina. Wielu z jego uczestników nie
dotarło do końca ginąc po drodze z głodu, wycieńczenia lub z ręki strażników.
Marsz ten często nazywany jest przez jego uczestników marszem śmierci (Death March).
Charles Waite zmarł 10 lutego 2012 roku w
wieku 92 lat, wkrótce po wydaniu swojej książki.
6 stycznia 2013
Wiatrak malborski
O malborskim wiatraku już było ale dzięki uprzejmości Pana Marka Dziedzica otrzymaliśmy pełne tłumaczenie artykułu z czasopisma "Gartenlaube" nr 2 z 1903 roku.
W dziale "Obrazy z teraźniejszości" możemy przeczytać:
Wiatrak w Malborku uszkodzony przez burzę. Gwałtowne
burze, które przeszły nad północnymi Niemcami w nocy z I na II dzień Świąt
Bożego Narodzenia ubiegłego roku dokonały wszędzie znacznych szkód. Ale
szczególnie straszne zniszczenia były spowodowane przez huragan (szalejący) na
wschodzie Rzeszy. I tak w grudziądzkim parku miejskim nie tylko połamał drzewa
a nawet niektóre pnie o średnicy 0,5 m powyrywał z korzeniami i powywracał. W
miejscowości Cielęta pow. Brodnica podniósł ogromny dach budynku
mieszkalno-gospodarczego do góry i przeniósł 100 m dalej na pole. Podobne
szkody odnotowano w miejscowości Biały Bór koło Grudziądza, dalej w Kwidzynie i
Chojnicach oraz w wielu innych miejscowościach. W Skarszewach kilka budynków
gospodarczych i domów zostało przewrócone, a w Szymankowie huragan porwał wagon
osobowy i pchnął go po szynach z powrotem do Malborka. Choć wagon zderzył się z
lokomotywą nadjeżdżającego z przeciwka porannego pociągu z Malborka i został zrzucony
z nasypu, to na szczęście nikt przy tym nie zginął. Także wiatrak, z naszego
zdjęcia, stojący koło starego krzyżackiego miasta Malbork miał teraz ucierpieć
mniej od szalejącej burzy niż kilka tygodni temu przez żarłoczną chciwość
szalejących płomieni. Wiele nowo wybudowanych spichrzów nad Nogatem została
całkowicie zniszczona przez huragan a dużo szczątków kominów i belkowań
wszystkich rodzajów przykryły rano 26 grudnia wiele ulic i placów miasta. Jak
widać na przedstawionym przez nas zdjęciu, huragan oderwał cały dach młyna
od podstawy i przesunął na bok. Można sobie wyobrazić jak niezwykła siła
musiała być użyta do dokonania takiego zniszczenia, żeby zorientować się z jak
niesłychaną siłą tamtej nocy burze przetoczyły się nad ziemią.
Wiatrak na mapie z 1905 roku. Znajdował się przy ówczesnej ulicy - Feldweg w pobliżu cmentarza położonego za budynkiem Szpitala Jerozolimskiego..
Po zdemontowaniu drewnianej nadbudowy pozostałości po wiatraku przetrwały do dziś i pełnią funkcję mieszkalną. Budynek znajduje się przy obecnej ulicy Gen. J. Hallera.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
















