23 maja 2011

Dlaczego dwa razy?

Dlaczego dwa razy bombardowano teren lotniska i zakładów FW? Oto zestawienie wydajności fabryki z książki: The Magic 1,000-foot circle: Eighth Air Force precision bombing.

Bombardowania jak widać były konieczne z punktu widzenia strategii

21 maja 2011

Nagrobek Wilhelma i Alberta Rahna oraz Therese Rahn

Autor:(d.w.) Źródło: Gazeta Malborska
źródło: http://www.portalpomorza.pl/aktualnosci/14/15582 - materiał opublikowany 27 kwietnia 2011 roku.

Zagadka dla pasjonatów historii

MALBORK. Nagrobek Wilhelma i Alberta Rahna oraz Therese Rahn zwraca uwagę przez swoją nietypową formę. Oprócz wielkiego kamienia, uwagę przykuwa data urodzin i śmierci osób tam pochowanych. Im bardziej szukaliśmy, tym pojawiało się więcej znaków zapytania.
Na cmentarzu Komunalnym w Malborku jest pomnik, który wyróżnia się na tle innych. Nie tylko kształt nagrobka jest interesujący, ale i daty na nim wyryte. Napis na samej górze płyty ciężko już odczytać. Jako pierwszy widnieje Wilhelm Rahn. Natomiast niżej znajduje się Albert Rahn i Therese Rahn. Okazało się, że miejsce zostało sprzedane nowemu właścicielowi, ale pomnik ma na tym nie ucierpieć.
- Osoba, która nabyła miejsce, może obok postawić ten kamień, ale na pewno nie będzie on zniszczony. To jest historyczny pomnik – mówi Mirosław Żołądecki, administrator nekropolii.
Być może najstarsze pomniki, które mają wartość historyczną, znajdą swoje nowe miejsce. Administrator myśli o wyznaczeniu przestrzeni dla historycznych nagrobków.
Ponieważ daty śmierci wyryte na kamieniu wskazują, że jego pochodzenie to początek XX wieku, próbowaliśmy odszukać informacji o tych osobach. Na ślad natrafiliśmy w publikacji Wiesława Jedlińskiego, który pisze, że w 1877 r. powstały warsztaty maszynowe Alberta Rahna, przekształcone później w fabrykę maszyn i odlewów. Światełkiem w tunelu są wpisy miłośników historii naszej małej ojczyzny, którzy dzielą się swoją wiedzą i spostrzeżeniami w Internecie. Według niektórych osób, willa Rahna to obecnie budynek przy ul. Kościuszki, w którym jest apteka św. Jana. Natomiast za nią miała znajdować się fabryka, gdzie teraz jest Pemal.
Być może nasi Czytelnicy pomogą nam w rozwikłaniu zagadki, kim był Albert Rahn. Na informacje czekamy pod nr tel. 55 277 24 26, 500 157 112. Można do nas wysłać list i stare fotografie pocztą tradycyjną pod adres: ul. Sikorskiego 13, 82- 200 Malbork lub elektroniczną: gazeta.malborska@wpomorskie.pl.



Fot. Dorota Wiśniewska/portalpomorza.pl

Niedere Lauben

15 maja 2011

Malborskie lotnictwo wojenne

Ciekawa historia, dawne czasy...

Dziś nad Malborkiem latają często i gęsto MiGi-29 dawniej pełno było Iskier i MiG-21 w różnych wersjach... Kiedyś w latach II wojny światowej w Królewie byłą montownia FW-190, czy były to samoloty montowane z nowych elementów, czy z używanych (frontowych) nie wiem... Bardzo mało zachowało się informacji o tym zakładach. Wiemy na pewno, że alianci bombardowali fabrykę dwukrotnie, wiemy, że pracowało tam wielu mieszkańców Malborka, ale co więcej i jak? Ile zmontowano, jak wyglądało zaopatrzeniem, ochrona lotniska, zakładów to zagadka. Kilkanaście maszyn przejęli Rosjanie w 1945 podczas ofensywy, przetestowano je.

Ciekawy wpis znaduję się na: http://www.dws.org.pl/viewtopic.php?f=61&t=8297&start=0&st=0&sk=t&sd=a

...ale historię Fw 190 D-9 z „czerwonymi gwiazdami” można zaliczyć do najciekawszych zagadek, dotyczących lotnictwa II wojny światowej. Istnieje kilkanaście fotografii przedstawiających „długonose Foki” z namalowanymi oznaczeniami radzieckimi.
Radzieckie wojska rzeczywiście zdobyły kilka (około 12 ??) Fw 190 D-9 w Marienburgu, w Prusach Wschodnich (obecnie Malbork) w marcu 1945 r. Informacje o tym, że był to tuzin były publikowane w latach osiemdziesiątych w czasopiśmie „Żołnierz Polski”, ale jeżeli te samoloty były fabrycznie nowe dlaczego było ich tylko tuzin? Czyżby wyposażenie jednej Staffel? Jest wielce prawdopodobne, że maszyny były przeznaczone dla stacjonującej na tym terenie JG 54. Czy zdążyły dotrzeć do pułku JG 54 i zostały przyjęte na stan?
Zdjęcia służących w radzieckim lotnictwie D-9 wydają się ukazywać samoloty fabrycznie nowe albo wyremontowane - z odzysku. Fotografie tego „zdobycznego tuzina” mogły być zrobione w marcu lub kwietniu (ale równie dobrze w maju) 1945 r. albo nawet latem.
Tutaj jest trochę informacji:

http://p069.ezboard.com/fluftwaffeexper ... ID=7.topic


Nie wiadomo z całą pewnością czy fabryka Focke Wulf w Marienburgu (Malborku) budowała samoloty od podstaw czy składała je z uszkodzonych, ponownie skierowanych do fabryki egzemplarzy.
Jeden samolot (W.Nr 210 251) przechodził próby w NII WWS. (Jest to ostatnie, czwarte zdjęcie zamieszczone na Forum LEMB i profil tego samolotu nieudolnie namazałem). Może to być „Dora” wyremontowana (złożona z kilku egzemplarzy?). Co do W.Nr 210 251 nie ma wątpliwości. Zresztą częściowo jest widoczny na zdjęciu.
Samolot, pilotowany głównie przez maj W. Gołofastowa, w dniach 11-25 maja 1945 r. przeszedł wszechstronne próby porównawcze z myśliwcami radzieckimi. Próby te wykazały ponoć wyższość samolotów sowieckich Ła-7 i Jak-3 nad „Dorą”. (Może miłośnicy tych maszyn powiedzą czemu...?). Jeżeli samoloty faktycznie zostały przyjęte na wyposażenie IAP stało się to nie wcześniej jak po zakończeniu tych prób.


...historia jest długa i ciekawa, no ale co i jak? Fw-190 montowano na pewno od 1941 roku, na pewno do 1945, ale szczegółów trudno się doszukać, co było przed, co się stało po 1945 roku? Ciekawa zapomniana historia malborskich Fw-190. Jak ważne to było miejsce, świadczy o tym dwukrotne bombardowanie lotnictwa alianckiego. I tych ok 800 pracujących, to wielka montownia.



8 maja 2011

Płyty...

Kiedyś bardzo mi zależało by uratować te płyty, rozmawiałem tu i tam. Teraz tylko co jakiś czas obserwuję jak ulegają zniszczeniu. Przychodzę... Robię zdjęcie... Odchodzę... Już się nagadałem :)

7 maja 2011

Niepodległość...

Zdjęcie trochę banalne, ale przechodząc dziś, pomyślałem sobie, że może tak wyglądała obecna ulica Armii Krajowej w 1945...

20 kwietnia 2011

Z dziewiętnastowieczną duszą i nowoczesną obsługą


Prace rekonstrukcyjne i poprawiające estetykę pomieszczeń na malborskim dworcu dobiegają końca. Stacja kolejowa będzie bliźniaczo podobna do tej z czasu budowy, czyli końca XIX wieku. 

Malborski dworzec jest jednym z najlepiej zachowanych dworców neogotyckich w dawnym zaborze pruskim. W związku z tym, gdy zapadała decyzja o remoncie, to PKP postanowiły przywrócić jego wystrój.
Generalnie przyjęto zasadę, że wykonawca będzie dążyć do tego, żeby zachować maksimum oryginalnej substancji, a jeżeli jest zniszczona, trzeba ją odtworzyć, żeby dworzec, w jak największym stopniu odzyskał dawny kształt, dawny wygląd.
- Podczas opracowywania projektu o bardzo wielu rzeczach nie mieliśmy pojęcia - opowiada Bernard Jesionowski, który nadzoruje prace rekonstrukcyjne i remontowe pomieszczeń malborskiego dworca.- Było wiadomo, że stropy są w znacznym stopniu zniszczone, bo lakier, którym były pokryte w latach 30. (1928-30), prawdopodobnie pod wpływem wysokiej temperatury, a też pod wpływem upływu czasu, przeszedł proces polimeryzacji czy czegoś takiego, że zrobił się, jak szkło, nieusuwalny prawie. I ściemniał bardzo mocno – mówi. -Wiedzieliśmy, że ten lakier trzeba usunąć, bo pod spodem są polichromie pochodzące z okresu budowy, czyli z końca XIX wieku.

Uparty lakier
Lakier stopniowo był usuwany, ale zarówno próby stosowania środków chemicznych, jak i wysokiej temperatury, żeby go zmiękczyć i wszystkich możliwych sposobów nie dawały takiego efektu, żeby usunąć go nie uszkadzając polichromii znajdujących się pod spodem. Niestety, została w bardzo dużym stopniu zdjęta razem z lakierem, który się po prostu z nią połączył.
- Natomiast zostały zarysy tej polichromii, zachowała się kolorystyka i zostało to wszystko odtworzone – uspokaja Bernard Jesionowski. - Czyli, usunięto lakiery, a te polichromie, które były, zostały odtworzone w pierwotnym kształcie.
To dotyczy dwóch sal poczekalni, na prawo od holu głównego - tam, gdzie ostatnio był bar z poczekalnią i następnej, w której był sklep, czyli sali z kolumnami.
Okazało się, że w tej pierwszym pomieszczeniu, po barze, są resztki polichromii.
- Miałem nadzieję, że uda się je uratować, ale jak zaczęliśmy robić badania, to się okazało, że jest jej bardzo mało i czerpiąc z kolorystyki – ściany były łososiowe, a na tym namalowany ornament kwietny – dobraliśmy odpowiednią tapetę secesyjną – mówi Jesionowski. - One są drogie, ale udało się znaleźć odpowiednią i PKP ją kupi. Czyli wnętrze odzyska dawny wymiar. Może nie w stu procentach, ale z znacznym zakresie – cieszy się specjalista od konserwacji.
W sali z kolumnami nic nie znaleziono, tynki były skute, więc ekipa nie miała podstaw, by tam rekonstruować jakąś polichromię. Na ścianach będzie po prostu jakiś kolor, dobrany przez konserwatorów.

Odkrycie na suficie
Rewelacją natomiast jest mała salka, w której ostatnio była cukiernia, a wcześniej księgarenka. Okazało się, że jest tam strop - był zakryty płaskim sufitem - bardzo dobrze zachowany, z doskonałą kolorystyką.
- W związku z tym, że nie był poddany działaniu wysokiej temperatury, to ładnie udało się zdjąć lakier i mamy pięknie zachowany strop z okresu budowy – opowiada Bernard Jesionowski. - Drugą rewelacją było to, że znaleźliśmy oryginalną polichromię pod tapetami z lat 80. Bardzo dużo jej się zachowało, mimo, że była nieco „posiekana”. I te polichromie neogotycko-secesyjne pochodzą z fazy pierwszej, sprzed czasu, zanim zrobiono boazerie – wyjaśnia. - Bo boazerie „wjechały” do pomieszczeń dworca w ciągu dziesięciu pierwszych lat użytkowania. Nie było ich podczas otwarcia.
Polichromie schodzą za boazerie i pod nimi zachowały się w bardzo dobrym stanie, natomiast powyżej boazerii są zniszczone. Wszystko jednak zostanie zakonserwowane.
- Będzie boazeria, a nad nią oryginalna malatura – zapewnia Jesionowski. - Stolarkę okienną udało się w całości wyremontować, choć dość dużym nakładem kosztów. Drzwiowa też jest odnowiona, dobraliśmy okucia metalowe i klamki, które były poniszczone. Za wzór posłużyły zamkowe i na dworcu są prawie identyczne, jak niegdyś – opowiada specjalista od konserwacji.
Najlepiej zachował się hol główny, bo nie był lakierowany. Wszystko w tym pomieszczeniu zostało oczyszczone, wypunktowane, by podkreślić rysunek i strop jest w tej chwili gotowy.

Historia herbów
Ozdobą tego pomieszczenia są herby. Pierwsze zostały namalowane w końcu XIX wieku. W latach 30. XX wieku zostały przemalowane po raz pierwszy i powtórnie w 1957 r. To te, które widzieliśmy ostatnio.
- Zdjęliśmy te wszystkie przemalowania i dotarliśmy do najstarszych herbów. I ten garnitur herbów, który zostanie odsłonięty po oddaniu dworca, to jest właśnie pochodzący z końca XIX wieku – mówi Jesionowski.
W związku z tym nie ma herbu Sztumu i Kwidzyna, bo ich pierwotnie nie było. Pojawił się za to herb Wystruci, czyli Insterburga i Kłajpedy, Berlina, Gorzowa Wielkopolskiego - one były zamalowane.
Problem, który napotkały ekipy konserwatorskie wiązał się z licem ceglanym. Cegły zostały pokryte tym samym lakierem, a on wniknął w cegłę i nie można go było usunąć.
- Musieliśmy spiaskować go, w związku z tym, całe ściany są pomalowane. Z resztą one były malowane - po tym pierwszym wykończeniu - na czerwono cegła i białe przestrzenie między nimi – tłumaczy Bernard Jesionowski. - Dziś wszystko jest jedynie na nowo pomalowane.
Posadzka była z końca lat 70, więc będzie wymieniona. W holu będzie to płytka 15x15 cm.
Dużym plusem jest fakt, iż zdjęcia pomogły zrekonstruować układ kolorystyczny posadzki.

Hotel na piętrze
Na piętrze budynku dworcowego będą pokoje hotelowe. Stolarkę okienną udało się wyremontować. Tyle, że okna nie nadawały się konstrukcyjnie do hotelu, bo były mało szczelne.
- Zrobiliśmy więc tak, że skrzydła zewnętrzne są oryginalne – mówi Jesionowski. - Każde okno zostało naprawione, było rozbierane na listewki, prostowane, na nowo składane. Od środka weszło nowe skrzydło i ma dźwiękoszczelne szyby. Również drzwi spełniają standard hotelowy. Pokoje są jedno i dwuosobowe, ładne i jak tylko hotel ruszy, pójdę spędzić jedną noc , bo jest to na pewno niebywała frajda – żartuje.
Na dole została zaplanowana restauracja obsługująca również hotel, a obok poczekalnia. Po lewej stronie holu pomieszczenia PKP, sklep i apteka. Domek z toaletą również jest wyremontowany.
Wysłuchała i spisała Iwona Skopińska
Materiał ukazał się 20 kwietnia w Gazecie Malborskiej
 
  Bernard Jesionowski prowadzi nadzór konserwatorski nad pracami rekonstrukcyjnymi i konserwatorskimi w pomieszczeniach malborskiego dworca.Fot. Iwona Skopińska

 Hol główny malborskiego dworca - stan przed remontem

 Strop w holu głównym po renowacji. To pomieszczenie stacji było najlepiej zachowane

 Zrekonstruowane polichromie


W trakcie prac renowacyjno-konserwatorsko-remontowych
Zdjęcia: Bernard Jesionowski