20 kwietnia 2011

Z dziewiętnastowieczną duszą i nowoczesną obsługą


Prace rekonstrukcyjne i poprawiające estetykę pomieszczeń na malborskim dworcu dobiegają końca. Stacja kolejowa będzie bliźniaczo podobna do tej z czasu budowy, czyli końca XIX wieku. 

Malborski dworzec jest jednym z najlepiej zachowanych dworców neogotyckich w dawnym zaborze pruskim. W związku z tym, gdy zapadała decyzja o remoncie, to PKP postanowiły przywrócić jego wystrój.
Generalnie przyjęto zasadę, że wykonawca będzie dążyć do tego, żeby zachować maksimum oryginalnej substancji, a jeżeli jest zniszczona, trzeba ją odtworzyć, żeby dworzec, w jak największym stopniu odzyskał dawny kształt, dawny wygląd.
- Podczas opracowywania projektu o bardzo wielu rzeczach nie mieliśmy pojęcia - opowiada Bernard Jesionowski, który nadzoruje prace rekonstrukcyjne i remontowe pomieszczeń malborskiego dworca.- Było wiadomo, że stropy są w znacznym stopniu zniszczone, bo lakier, którym były pokryte w latach 30. (1928-30), prawdopodobnie pod wpływem wysokiej temperatury, a też pod wpływem upływu czasu, przeszedł proces polimeryzacji czy czegoś takiego, że zrobił się, jak szkło, nieusuwalny prawie. I ściemniał bardzo mocno – mówi. -Wiedzieliśmy, że ten lakier trzeba usunąć, bo pod spodem są polichromie pochodzące z okresu budowy, czyli z końca XIX wieku.

Uparty lakier
Lakier stopniowo był usuwany, ale zarówno próby stosowania środków chemicznych, jak i wysokiej temperatury, żeby go zmiękczyć i wszystkich możliwych sposobów nie dawały takiego efektu, żeby usunąć go nie uszkadzając polichromii znajdujących się pod spodem. Niestety, została w bardzo dużym stopniu zdjęta razem z lakierem, który się po prostu z nią połączył.
- Natomiast zostały zarysy tej polichromii, zachowała się kolorystyka i zostało to wszystko odtworzone – uspokaja Bernard Jesionowski. - Czyli, usunięto lakiery, a te polichromie, które były, zostały odtworzone w pierwotnym kształcie.
To dotyczy dwóch sal poczekalni, na prawo od holu głównego - tam, gdzie ostatnio był bar z poczekalnią i następnej, w której był sklep, czyli sali z kolumnami.
Okazało się, że w tej pierwszym pomieszczeniu, po barze, są resztki polichromii.
- Miałem nadzieję, że uda się je uratować, ale jak zaczęliśmy robić badania, to się okazało, że jest jej bardzo mało i czerpiąc z kolorystyki – ściany były łososiowe, a na tym namalowany ornament kwietny – dobraliśmy odpowiednią tapetę secesyjną – mówi Jesionowski. - One są drogie, ale udało się znaleźć odpowiednią i PKP ją kupi. Czyli wnętrze odzyska dawny wymiar. Może nie w stu procentach, ale z znacznym zakresie – cieszy się specjalista od konserwacji.
W sali z kolumnami nic nie znaleziono, tynki były skute, więc ekipa nie miała podstaw, by tam rekonstruować jakąś polichromię. Na ścianach będzie po prostu jakiś kolor, dobrany przez konserwatorów.

Odkrycie na suficie
Rewelacją natomiast jest mała salka, w której ostatnio była cukiernia, a wcześniej księgarenka. Okazało się, że jest tam strop - był zakryty płaskim sufitem - bardzo dobrze zachowany, z doskonałą kolorystyką.
- W związku z tym, że nie był poddany działaniu wysokiej temperatury, to ładnie udało się zdjąć lakier i mamy pięknie zachowany strop z okresu budowy – opowiada Bernard Jesionowski. - Drugą rewelacją było to, że znaleźliśmy oryginalną polichromię pod tapetami z lat 80. Bardzo dużo jej się zachowało, mimo, że była nieco „posiekana”. I te polichromie neogotycko-secesyjne pochodzą z fazy pierwszej, sprzed czasu, zanim zrobiono boazerie – wyjaśnia. - Bo boazerie „wjechały” do pomieszczeń dworca w ciągu dziesięciu pierwszych lat użytkowania. Nie było ich podczas otwarcia.
Polichromie schodzą za boazerie i pod nimi zachowały się w bardzo dobrym stanie, natomiast powyżej boazerii są zniszczone. Wszystko jednak zostanie zakonserwowane.
- Będzie boazeria, a nad nią oryginalna malatura – zapewnia Jesionowski. - Stolarkę okienną udało się w całości wyremontować, choć dość dużym nakładem kosztów. Drzwiowa też jest odnowiona, dobraliśmy okucia metalowe i klamki, które były poniszczone. Za wzór posłużyły zamkowe i na dworcu są prawie identyczne, jak niegdyś – opowiada specjalista od konserwacji.
Najlepiej zachował się hol główny, bo nie był lakierowany. Wszystko w tym pomieszczeniu zostało oczyszczone, wypunktowane, by podkreślić rysunek i strop jest w tej chwili gotowy.

Historia herbów
Ozdobą tego pomieszczenia są herby. Pierwsze zostały namalowane w końcu XIX wieku. W latach 30. XX wieku zostały przemalowane po raz pierwszy i powtórnie w 1957 r. To te, które widzieliśmy ostatnio.
- Zdjęliśmy te wszystkie przemalowania i dotarliśmy do najstarszych herbów. I ten garnitur herbów, który zostanie odsłonięty po oddaniu dworca, to jest właśnie pochodzący z końca XIX wieku – mówi Jesionowski.
W związku z tym nie ma herbu Sztumu i Kwidzyna, bo ich pierwotnie nie było. Pojawił się za to herb Wystruci, czyli Insterburga i Kłajpedy, Berlina, Gorzowa Wielkopolskiego - one były zamalowane.
Problem, który napotkały ekipy konserwatorskie wiązał się z licem ceglanym. Cegły zostały pokryte tym samym lakierem, a on wniknął w cegłę i nie można go było usunąć.
- Musieliśmy spiaskować go, w związku z tym, całe ściany są pomalowane. Z resztą one były malowane - po tym pierwszym wykończeniu - na czerwono cegła i białe przestrzenie między nimi – tłumaczy Bernard Jesionowski. - Dziś wszystko jest jedynie na nowo pomalowane.
Posadzka była z końca lat 70, więc będzie wymieniona. W holu będzie to płytka 15x15 cm.
Dużym plusem jest fakt, iż zdjęcia pomogły zrekonstruować układ kolorystyczny posadzki.

Hotel na piętrze
Na piętrze budynku dworcowego będą pokoje hotelowe. Stolarkę okienną udało się wyremontować. Tyle, że okna nie nadawały się konstrukcyjnie do hotelu, bo były mało szczelne.
- Zrobiliśmy więc tak, że skrzydła zewnętrzne są oryginalne – mówi Jesionowski. - Każde okno zostało naprawione, było rozbierane na listewki, prostowane, na nowo składane. Od środka weszło nowe skrzydło i ma dźwiękoszczelne szyby. Również drzwi spełniają standard hotelowy. Pokoje są jedno i dwuosobowe, ładne i jak tylko hotel ruszy, pójdę spędzić jedną noc , bo jest to na pewno niebywała frajda – żartuje.
Na dole została zaplanowana restauracja obsługująca również hotel, a obok poczekalnia. Po lewej stronie holu pomieszczenia PKP, sklep i apteka. Domek z toaletą również jest wyremontowany.
Wysłuchała i spisała Iwona Skopińska
Materiał ukazał się 20 kwietnia w Gazecie Malborskiej
 
  Bernard Jesionowski prowadzi nadzór konserwatorski nad pracami rekonstrukcyjnymi i konserwatorskimi w pomieszczeniach malborskiego dworca.Fot. Iwona Skopińska

 Hol główny malborskiego dworca - stan przed remontem

 Strop w holu głównym po renowacji. To pomieszczenie stacji było najlepiej zachowane

 Zrekonstruowane polichromie


W trakcie prac renowacyjno-konserwatorsko-remontowych
Zdjęcia: Bernard Jesionowski


7 komentarzy:

  1. Łaałłł ale czad :D
    Trzymać tak dalej... :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Fantastyczne!! Już się nie mogę doczekać aż to wszystko zobaczę! Nawet nie wiecie jak się cieszę! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Będzie perełeczka prawdziwa. Wielkie brawa!

    OdpowiedzUsuń
  4. Jacek, bo się ... A ja chłopców nie lubię!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  5. Ben piękny, bo to ja go fociłam!
    Iwona

    OdpowiedzUsuń
  6. Szukam informacji, dlaczego w holu głównym dworca w końcu XIX wieku wybrano i namalowano herby takich, a nie innych miast? Na początku myślałem, że może jest to związane z budową kolei wschodniej Berlin - Królewiec, ale patrząc na herby ta koncepcja mi nie pasuje. Czy ktoś może wie coś na ten temat?

    OdpowiedzUsuń